Głośno myślę
Szukam prostoty w świecie hiperskomplikowania
Szukam prostoty w świecie hiperskomplikowania. O dobrych procesach.
Pracując jako manager odpowiedzialny za koordynowanie prac zespołu, jednym z moich zadań było opracowywanie i wdrażanie procesów i procedur.
Obecnie również zajmuje się tym jako zewnętrzny konsultant.
Od kiedy pamiętam, byłem rozbity pomiędzy dwiema skrajnościami: układać wszystko w hiperdokładny sposób, czy pozostawić przestrzeń ludziom na podejmowanie decyzji.
Nadal nie znajduje pełnej odpowiedzi na ten dylemat.
Mam jednak wrażenie, że często rozbudowane procesy są pewnym rodzajem „dupochronów”.
Kiedy nie wiemy co rzeczywiście działa i ma znaczenie dla Klienta, to próbujemy zapełnić tę lukę dodawanymi na oślem krokami.
Są to puste wypełniacze.
I w wielu przypadkach, jest to zupełnie uzasadnione!
Jesteśmy zmuszeni stawiać jakieś hipotezy. Musimy wybrać na początek JAKIŚ kierunek działań. Musimy przetestować JAKIEŚ rozwiązania.
Problem zaczyna się w innym miejscu: braku weryfikacji początkowych założeń.
A nawet jeszcze dokładniej: w braku systematycznego upraszczania początkowych założeń, by dojść do sedna sprawy.
Nie znajdę niczego, co lepiej zobrazuje to podejście, niż poniższe zdjęcie:

Natrafiłem na nie w newsletterze https://52notatki.substack.com/ , który co sobotę czytam do porannej kawy.
Im jestem starszy, tym bardziej rozumiem, że to właśnie w zmniejszaniu stopnia skomplikowania tkwi siła.
I tego będę starał się trzymać jeszcze mocniej w tym roku.
Kamil Glapiński