Mam dla ciebie historię o tym, jak irlandzka linia lotnicza zarabia dziś więcej niż większość „kochanych” marek, mimo że wszyscy się na nią skarżą.
Ale to nie jest historia o niskich cenach.
To jest historia o tym, jak wybranie bycia „marką, którą ludzie krytykują” stało się najinteligentniejszą strategią marketingową ostatnich trzech dekad.
Jeśli myślisz, że marketing polega na tym, żeby wszyscy Cię lubili - ta analiza zmieni Twoje myślenie.
Jak Ryanair zdobyła dominację marketingową w Europie
Lata 1980. Latanie w Europie to luksus. Bilet Londyn-Paryż kosztuje tyle co używany samochód. British Airways, Lufthansa, Air France - to są marki prestiżowe.
Ich stewardesy wyglądają jak z katalogu.
Szampan serwują w kryształowych kieliszkach.
Zwykły Irlandczyk marzy o tym, żeby polecieć samolotem, ale jest to poza zasięgiem. Latanie to przywilej elit.

Michael O’Leary przejął Ryanair w 1994 roku. Firma właśnie zbankrutowała, miała długi i brak pasażerów. On widział coś, czego inni nie widzieli: że ludzie chcą latać, ale nie chcą płacić za to fortunę. Potrzebują taniej alternatywy.
Wpadł na pomysł.
Polecił do Dallas, spotkał się z Herbem Kelleherem z Southwest Airlines i przywiózł kluczowe dla przyszłości firmy notatki.

Herb Kelleher (1931-2019) to legenda amerykańskiego lotnictwa - prawnik z Teksasu, który stworzył Southwest Airlines w 1967 roku. Jego firma była pierwszym low-cost carrierem (tania linia) w USA i przez 47 lat z rzędu była numerem jeden w rankingach satysfakcji pasażerów JD Power.
W latach 80. Kelleher zarabiał na każdym pasażerze 12 dolarów zysku - dwukrotnie więcej niż United czy American Airlines. Jego model był tak skuteczny, że w 1985 roku przewiózł 13 milionów pasażerów przy przychodach 541 milionów dolarów.

O’Leary przywiózł z Dallas nie tylko notatki techniczne, ale całą filozofię: „lataj więcej, wydaj mniej, bądź konsekwentny”.
Skopiował całkowicie model biznesowy:
- Jeden typ samolotu (Boeing 737)
- Połączenia punkt-punkt bez przesiadek
- Brak przypisanych miejsc
- Maksymalna liczba pasażerów w kabinie
- Wszystko płatne - napój, bagaż, zmiana rezerwacji
To nie było skomplikowane. Był to po prostu fundamentalnie inny sposób myślenia o lotach.
Pierwszy rok 1995? Strata 20 milionów dolarów.
Ale O’Leary nie poddał się. Po latach testowania i przeszkolenia zespołu Ryanair wychodzi na plus. W roku 2000 notuje debiut giełdowy - akcje rosną 400 procent pierwszego dnia.
Ale gdyby to była cała historia, Ryanair byłby po prostu inną taną linią lotniczą.
Nudną. Zapomnianą. Wymienialną.
Ryanair dodał coś, czego Southwest nie miał.
Dodał irlandzką bezczelność.
Model biznesowy: dlaczego niska cena to tylko połowa strategii
Ryanair nie jest po prostu tanią linią. To jest maszyna do zarabiania pieniędzy na każdym kroku pasażera.
Czemu? Bo 70 procent przychodu pochodzi z dodatków, a nie z biletów.
Bilet podstawowy może kosztować 5-15 euro. Ale pasażer, który rzeczywiście leci, płaci średnio 69 euro na osobę. Skąd taka różnica?
Rozbicie przychodu:
- Bilet: 48 euro
- Bagaż rejestrowany: 25-40 euro
- Priority boarding: 6-15 euro
- Zmiana rezerwacji: 45 euro plus różnica ceny
- Jedzenie/picie na pokładzie: 5-12 euro
- Szybki check-in: 5-10 euro
Konkurencja? Lufthansa zarabia 250 euro na pasażera, ale koszty operacyjne to ponad 200 euro. Ryanair wydaje zaledwie 35 euro. To jest różnica, która liczy się w miliardach.
Statystyki finansowe 2024-2025:
- 200 milionów pasażerów rocznie
- Przychód: 13,92 miliarda euro
- Zysk netto: 1,61 miliarda euro
- Load factor: 94 procent (wypełnienie samolotu)
- Koszt operacyjny: 35 euro na pasażera
Luty 2025 - najnowsze dane: Ryanair przewiózł 12,6 miliona pasażerów w lutym 2025, co stanowi wzrost o 14 procent w porównaniu do lutego 2024. Wykonał ponad 71 360 lotów przy współczynniku obłożenia 92 procent. W skali rocznej (rolling) liczba pasażerów wzrosła z 182,6 miliona do 198,8 miliona - wzrost 9 procent przy utrzymaniu load factor na poziomie 94 procent. To pokazuje stały wzrost, bez obniżania efektywności.
Jak to możliwe, że tańsza firma zarabia więcej? Bo O’Leary zajął się nie tylko ceną. Zajął się konsekwencją.
Konkurencja obcinała koszty tu i tam. Ryanair obciął wszystko. Nawet takie rzeczy, o których konkurencja nie wiedziała, że można je obciąć.
O’Leary powiedział swojemu zespołowi: „Pracownicy nie kupują piór biurowych. Biorą je z hoteli”.
To nie był żart. To była instrukcja.
Strategia prowokacji Michael O’Leary’ego
Tutaj widzimy to, co odróżnia Ryanair od każdej innej linii lotniczej.
Ryanair nie starał się być kochanym. To jest kluczowe. Większość biznesów robi marketing w taki sposób, żeby wszyscy ich polubili. Ryanair zrobił coś innego: zaakceptował, że będzie krytykowany, a następnie zrobił z tego swoją siłę.
Michael O’Leary, prezes firmy, stał się głosem marki.
I to był głos, który:
- Mówił o pilotach, którzy „powodują turbulencje, żeby zwiększyć sprzedaż drinków”
- Proponował opłatę za użycie toalety (nigdy tego nie wdrożył, ale każdy o tym mówił)
- Nosił kostiumy Mikołaja i robił rzeczy, których szefowie British Airways nigdy by nie zrobili
- Mówił otwarcie o tym, że konkurencja to „dinosaury w garniturach”

Konkurencja widziała to jako błąd strategiczny. Ale to była genialna gra.
O’Leary wyjaśnił to jasno: „Nauczyliśmy się przez lata, że złe opinie sprzedają znacznie więcej siedzeń niż dobre opinie”.
To nie jest przesada. To jest psychologia.
Gdy coś ma złą sławę, ludzie chcą sprawdzić, czy to prawda. Kiedy to robią i okazuje się, że rzeczywiście jest tak źle - ale przecież się tego spodziewali - nikt tego nie postrzega jako rozczarowanie. To jest potwierdzenie własnych oczekiwań.
10 kontrowersji, które stały się praktyką zarobkową
O’Leary nie działał przypadkowo. Każda jego kontrowersja to była kalibrowana bomba medialna.
1997: Fat tax - O’Leary zaproponował dodatkową opłatę za pasażerów z nadwagą. Media szalały. Główne światowe gazety pisały o tym. Czy rzeczywiście to wprowadził? Nie. Ale każdy zapamiętał.
2004: Toalety za opłatą - „Będziesz płacić 1 euro za każdą wizytę”. Konferencja prasowa, zdjęcia prototypu, artykuły w całym świecie. Koszt całej akcji PR’u? Prawie zero. Wartość medialna? Miliony. Nigdy tego nie wdrożył.
2008: Standing seats - Ryanair pokazał model samolotu ze stojącymi miejscami. CNN transmitowała konferencję prasową na żywo. Koszt? Niemal nic. Pokrycie medialne? Gigantyczne.
2010: Konkurs na stewardessę - Ogłoszono konkurs, który stał się “viralem”.
2012: Red Hot Fares - Kampania z modelkami w bikini. Brytyjski regulator im tego zakazał, ale sprzedaż biletów skoczyła o 20 procent w tym miesiącu.
2018: Brexit - O’Leary żartował z sytuacji politycznej związanej z Brexitem. Dolewał oliwy do ognia, a wszyscy o tym rozmawiali.
2020: COVID - Powiedział, że maseczki są niepotrzebne. Potem zmienił zdanie. Ale był wszędzie w mediach.
2023: Green Deal - Publicznie krytykuje regulacje klimatyczne. „Zabija to lotnictwo”. Mówi o tym, co inni myślą, ale boją się powiedzieć.
2025: Trump - Niedawno powiedział o nim: “Raz po raz udowadniał, że jest kłamcą”.
Matematyka tego sposobu jest prosta: jedna prowokacja to 10-50 milionów wyświetleń.
Koszt reklamy? Zero. Zwrot z inwestycji? Nieskończony.
Ale tu jest kluczowe jedno - O’Leary jest autentyczny. Nie gra. Mówi, co myśli. Nawet jeśli boli.
Chcesz zobaczyć przykład równie odważnej strategii marketingowej?
Dowiedz się również jak KFC stworzyło japońską tradycję bożonarodzeniową – case study genialnej kampanii marketingowej →
Od skandali do memów: TikTok i młode pokolenie
Historia marketingowa Ryanair to nie tylko stare kontrowersje. To ewolucja.
2023 rok. Ryanair odkrywa TikTok. Kiedy większość marek boi się tej platformy, Ryanair robi coś prostego: uczy się języka TikToka i mówi nim.
Michael Corcoran, który kieruje mediami społecznościowymi Ryanair, powiedział: „Zespołowi dano dużo wolności do tego, co chcą publikować”. To ta sama logika co 30 lat temu. Po prostu w nowej formie.
Ryanair zaczął publikować memy.
O 11A - słynnym numerze siedzenia, które jest nie do zniesienia. O tym, jak wygląda rzeczywistość latania budżetową linią. O wszystkim, co sprawia, że latanie Ryanair jest frustrujące - ale w taki sposób, że to jest zabawne.
I działa. Posty stają się viralem.
Algorytm TikToka je rozpowszechnia. Influencerzy je przebierają.

Dzisiaj Ryanair ma 2,7 miliona obserwujących na TikToku.
Średnio otrzymuje 1-5 milionów wyświetleń na jeden post. Zaangażowanie? 15 procent - to trzy razy więcej niż branża.
Co jest ciekawe? Ryanair nie musiał nic zmieniać w rzeczywistości.
Nie dodał luksusowych siedzeń.
Nie zaczął serwować darmowych posiłków.
Po prostu zaakceptował, kim jest, i zrobił z tego formę zabawy.

Nie wiesz, jak tworzyć treści, które będą przyciągały nowych klientów?
Dowiedz się, w jaki sposób mogę Ci pomóc z content marketingiem →
Liczby: dlaczego strategie kontrowersji działają
Spójrzmy na najważniejsze liczby.
Wyniki finansowe 2024-2025:
- 200 milionów pasażerów rocznie
- Przychód: 13,92 miliarda euro (wzrost 11 procent rok do roku)
- Zysk netto: 1,61 miliarda euro
- Przychód na pasażera: 69 euro
- Koszt operacyjny na pasażera: 35 euro
- Load factor: 94 procent
Porównanie z konkurencją:
- Ryanair: 8 euro zysku na pasażera
- EasyJet: 4,6 euro na pasażera
- Lufthansa: 11,7 euro, ale koszt ponad 200 euro na pasażera
- British Airways: 28 euro, ale przychód 300 euro na pasażera
Wniosek: Efektywność jest ważniejsza niż skala.
Q1 2025: Zysk 820 milionów euro - wzrost 200 procent rok do roku.
Dlaczego mniejsza konkurencja nie może skopiować tego modelu? Ponieważ Ryanair zaakceptował braki. Gdy konkurencja zmniejszy koszty, utraci wizerunek premium. Gdy Ryanair to robi, nie utraci nic, bo nigdy go nie miał.
Doświadczenie: jak otwartość buduje zaufanie do marki
W pracy z klientami przez ostatnie 5 lat nauczyłem się jednej rzeczy, która zmienia wszystko: nikt nie wierzy w marki, które udają perfekcję.
Widziałem setki prezentacji firmowych, które mówią: „jesteśmy najlepsi, 100 procent sukces, zero błędów”. Tylko, że najczęściej… nikogo to nie przekonuje. Dlaczego? Bo wszyscy wiemy, że to kłamstwo.
Ryanair zrobił coś innego.
Zamiast ukrywać swoje słabości, pokazał je na cały świat i zrobił z nich przewagę konkurencyjną. Nie mówi „jesteśmy idealni, będzie wygodnie”.
Mówi wprost: „będzie niewygodnie, ale tanio i szybko”.
Rzeczywiste wyzwanie w budowaniu marki nie polega na unikaniu błędów. Polega na tym, jak na te błędy zareagujesz!
To właśnie pokazuje Ryanair.
Wiele osób mówi „Ryanair to horror”. Ale wracają.
Czemu?
Nie dlatego, że go kochają. Ale dlatego, że wiedzą, czego się spodziewać. Zero niespodzianek. Zero rozczarowań. I taniej niż u konkurencji.
Nikt nie wierzy markom, które wmawiają doskonałość. Wszyscy wierzą markom, które są konsekwentne w swoim podejściu - a gdy coś pójdzie źle, reagują uczciwie i szybko.
Zapamiętaj:
- Nie ukrywaj błędów - komunikuj je. „Nasze wdrożenie się nie powiodło - oto co robimy źle i jak to naprawiamy”.
- Nie mów „jesteśmy najlepsi” - mów „jesteśmy konsekwentni i uczciwy”. „Każdy projekt ma ryzyko - ale my mamy proces zarządzania ryzykiem i procedury reklamacji, które działają”.
- Nie czekaj na skargę - antycypuj problemy i powiedz o nich wcześniej. Klient, który wie że może być problem, ale widzi, że już o tym myślisz - będzie ci bardziej ufać.
- Nie boj się powiedzieć „to nie jest dla ciebie”. „Jeśli szukasz taniego rozwiązania, to nie jesteśmy dla ciebie. Jeśli szukasz trwałości i wsparcia, możemy porozmawiać”.
To działa lepiej niż jakakolwiek wymyślna treść „o nas” na twojej stronie internetowej.
Psychologia: dlaczego negatywne opinie sprzedają lepiej
To nie jest magia. To jest psychologia konsumenta.
Efekt kontrastu (Kahneman): Ludzie pamiętają ekstremalne bodźce. Marka neutralna? Zapomniana. Marka, którą uważa się za złą? Zapamiętana.
Paradoks społecznego potwierdzenia: Negatywne opinie zwiększają wiarygodność. Jeśli produkt ma 10 gwiazdek bez żadnych negatywów, ludzie podejrzewają, że recenzje są sfabrykowane. Jeśli ma 4 gwiazdki i 20 procent narzeka - to jest wiarygodne.
Zarządzanie oczekiwaniami: Ryanair mówi: „Będziemy najtańsi, będzie niekomfortowo, ale dolecisz”. Klient, który kupuje bilet za 5 euro, nie oczekuje komfortu.
Chcesz zobaczyć, jak psychologia potrafi napędzić popyt na rynku?
Dowiedz się również jak Nescafé wykorzystało psychologię do popularyzacji kawy w Japonii →
7 praktycznych lekcji dla małych biznesów i agencji
Lekcja 1: Zaakceptuj, że nie będziesz dla wszystkich
Większość małych firm marzy o tym, żeby być dla każdego. Jesteś agencją? „Robimy marketing dla każdej branży”. Sprzedajesz software? „Dla każdego, kto potrzebuje automatyzacji”.
To błąd.
Ryanair powiedział: „Jesteśmy dla ludzi, którzy chcą latać tanio. Jeśli chcesz wygody, idź do British Airways”. To zmniejszyło rynek, ale zbudowało segment, który Ryanair mógł zdominować.
Dla twojego biznesu to mogłoby wyglądać tak:
- Agencja marketingowa: „Pomagamy małym agencjom skalować sprzedaż - jeśli szukasz szkolenia dla korporacji, to nasza oferta nie jest dla ciebie”.
- Narzędzie SaaS: „Nasze rozwiązanie nie jest. dla każdego - tylko dla osób, które chcą zautomatyzować [konkretny proces]”.
Lekcja 2: Bądź znany z jednego aspektu, nawet jeśli jest niedoskonały
Ryanair jest znany z braku wygody. To jest jego tożsamość. Każdy wie, na co się umawia.
Jaki jest twój „brak wygody”?
- Agencja: „Nie robimy pięknych banerów - robimy te, które konwertują”
- Mechanik: „Nie wciskam części, których nie potrzebujesz”
- Sklep: „Najgorsza obsługa. Najlepsze ceny”
- Konsultant: „Onboarding jest trudny, ale klienci zostają latami”
Każda z tych rzeczy zmienia decyzję potencjalnego klienta. Jeśli wie, czego się spodziewać - nie ma niespodzianek. A brak niespodzianek to zaufanie i spokój.
Lekcja 3: Odpowiadaj na krytykę żartem, nie przeprosinami
Kiedy ktoś krytykuje ciebie w mediach społecznych - tradycyjne podejście to „dziękujemy za feedback”. Nudne. Wszyscy widzą, że to sztuczne.
Ryanair odpowiada żartem.
Jeśli jesteś agencją i ktoś pisze „Wasza cena jest wysoka” - odpowiesz: „Tak, bo nie zarabiamy na gadaniu, tylko na wynikach”. Lub memem, który pokazuje różnicę między taną agencją a tobą.
To wymaga tupetu i odwagi. Ale pamiętaj: ludzie zapamiętują marki, które wywołują emocje. Nie zapamiętują marek, które są “bezpłciowe”.
Lekcja 5: Konsekwencja jest silniejsza niż perfekcja
Ryanair nie jest perfekcyjny. Ale jest konsekwentny w byciu sobą. Ludzie wiedzą, czego się spodziewać.
Czy twój biznes jest konsekwentny?
- Konsultant: „Zawsze odpowiadam w ciągu 24 godzin”
- Designer: „Zawsze dostarczam projekty na czas, nawet jeśli pracuję do 2 w nocy”
Konsekwencja buduje zaufanie. A zaufanie buduje biznes.
Potrzebujesz wsparcia w budowaniu strategii marketingowej dla swojej firmy?
Zobacz, jak wygląda obsługa marketingowa w mojej ofercie →
Lekcja 6: Zmień kurs, kiedy marka jest już zadomowiona
Ryanair rzeczywiście zmienił podejście.
Około 2014 roku, kiedy reputacja linii była szczególnie niska (spory z pracownikami, konflikty z klientami), O’Leary zaczął promować „Always Getting Better”. Wciąż tani, wciąż bezpośredni - ale nieco bardziej ludzcy.
Wyniki? Zyski wzrosły 40 procent w jednym roku.
Co to oznacza dla ciebie?
Możesz być kontrowersyjny, ale nie wiecznie.
Gdy marka jest już dobrze znana, możesz być trochę bardziej przyjazny. Ludzie zaakceptują zmianę, jeśli wciąż jesteś autentyczny.
Lekcja 7: Stwórz model upsellingu (przychód z dodatków)
Ryanair zarabia 70 procent przychodu z dodatków, a nie z biletów.
Zastanów się w jaki sposób Ty możesz podzielić swoją ofertę na różne poziomy, w tym entry-level oraz dodatki, które podniosą Twoje zyski.
Chcesz wykorzystać wideo do promocji swojej firmy?
Sprawdź, jak mogę Ci pomóc z video marketingiem →
Co wdrożyć w swoim biznesie już jutro
- Zaakceptuj swoją niedoskonałość. Co jest „niekomfortowe” w twojej usłudze, ale przekłada się na inne przewagi?
- Napisz jedną prowokacyjną rzecz. Coś autentycznego, ale ostrego (tylko jeśli jest to w pełni zgodne z Tobą!).
- Zmierz reakcję. Komentarze, udziały, dyskusje.
- Powtórz co miesiąc.
Pamiętaj: Nie chodzi o to, żeby wszyscy ciebie lubili. Chodzi o to, żeby ciebie pamiętali i wybierali Twoje usługi.
Potrzebujesz indywidualnego wsparcia w działaniach marketingowych?
Umów się na konsultacje marketingowe 1:1 →