Startupy, czyli o końcu hipsterskich biznesów

Każdy, kto słyszał o ogromnych pieniądzach, jakie inwestują VC i różnego rodzaju inne fundusze w startupy, które nie zarobiły nawet dolara łapie się za głowę i zastanawia skąd biorą się tak astronomiczne kwoty. Jak długo startupy będą mogły jeszcze liczyć na takie pieniądze?

Pierwszy milion trzeba ukraść?

Jednym z najlepiej rozwijających się polskich startupów jest Brainly. Pod koniec 2014 roku można było trafić na informację związaną z pozyskaniem 9 milionów dolarów przez tę firmę, która stworzyła serwis Q&A dla uczniów. O ile dobrze szukałem, to w tamtym czasie…jeszcze nie zarabiali.

Skąd w takim razie bierze się ten fenomen wielkich pieniędzy, które są pompowane w firmy, które nawet nie mają stworzonego jasnego modelu biznesowego?

Wszystko polega na pewnego rodzaju „sprzedaży obietnicy”. Obietnicy zdobycia dużej liczny użytkowników, co przełoży się na dominację w danej branży i…ogromne zyski.

Stąd biorą się właśnie wyceny takie jak np. 62,5 mld dol. za Ubera. 

Jako Polacy mamy problem z cierpliwością. Wolimy szybkie rezultaty (kto by tak nie chciał?) zamiast długodystansowych kampanii, nastawionych jednak na jeszcze lepsze rezultaty. Jak to wygląda w przypadku największych hitów technologicznych w USA? Weźmy na przykłady Facebooka.

Pieter Thiel opowiadał jak około roku 2007 lub 2008 Yahoo przyszło do Facebooka, który miał wtedy 40 mln dol przychodu i powiedział: bierzemy za 1 mld dol. Thiel i inni inwestorzy chcieli sprzedać. Zuckerberg powiedział nie. Tamta wycena wtedy była absurdalnie wysoka, dziś jest zabawnie niska.

Bartek Gola w wywiadzie dla Spiders Web

Jak widać cierpliwość popłaca.

Kiedy nastąpi koniec?

Póki co stopa zwrotu z inwestycji technologicznych jest wciąż bardzo wysoka. Co chwilę słyszymy o nowych biznesach, które mają zmienić świat i zgarnąć ogromne pieniądze. Do czasu, aż rynek się nie nasyci startupy będą wciąż w uprzywilejowanej pozycji. Jak historia nam niejednokrotnie pokazała, wszystko do czasu…

Pewnie pamiętasz załamanie rynku „dotcomów”. Nagromadzenie niewłaściwych inwestycji prędzej czy później powoduje te same skutki – kryzys.

Kryzys – termin pochodzi z greckiego κρίσις „krisis” i oznacza, w sensie ogólnym, wybór, decydowanie, zmaganie się, walkę, w której konieczne jest działanie pod presją czasu.

źródło: Wikipedia

Możesz być pewny – kryzys pokaże które biznesy technologiczne wnoszą prawdziwa wartość, a które są tylko „wydmuszkami”. Oczyści to branżę z biznesów, które tylko „dobrze wyglądają” ale nie potrafią przełożyć liczby swoich użytkowników na realną gotówkę.

Jeśli więc ciągle zastanawiasz się, czy warto spróbować zbudować własną aplikację mobilną, narzędzie w modelu Saas, czy jakikolwiek inny startup, to…przestań się zastanawiać i zacznij działać, bo…

…później będzie coraz trudniej.

 

 

Tagged with:
  • Patrząc na rynek ze zdaniem „Póki co stopa zwrotu z inwestycji technologicznych jest wciąż bardzo wysoka” wdałbym się w polemikę. Stopa zwrotu z inwestycji które mają klientów i rację bytu – tak. Dropbox, Skype, Facebook. Problem polega na tym, że powstają miliony klonów tych biznesów i bardzo często nie przynoszą one ani złotówki.

    Stopa zwrotu z biznesów, które są skalowalne, to zupełnie inna historia, ale wcale nie musi być to branża technologiczna. Możesz wyciągnąć miliony z węgla, tartaku czy innych „klasycznych” biznesów. Ważne, żeby sprzedawały i były skalowalne 🙂

    • Kopalnia to mało skalowalny biznes 😉 Oczywiście uprościłem tutaj pewne aspekty.

      Podczas któregoś ze spotkań Gary Vaynerchuk mówił o tym, że w przypadku niektórych startupów warto jest inwestować w 2-3 wiodące w danej niszy nawet tyle samo pieniędzy, bo ten, który wygra rywalizację zarobi tyle, że odbije się to z nawiązką a przy tym można ograniczyć ryzyko.

      Ciągle trwa boom na różne aplikacje społecznościowe, narzędzia w modelu saas itp. i to widać po wycenach. Inwestorzy szukają kolejnych facebooków, bo mają przed oczami wizję ogromnych zysków i póki to się jakoś bilansuje, to będzie ok.

      Gdy „przewróci się” kilka większych biznesów, to zacznie się odpływ gotówki.

      Kryzys finansowy zawsze bierze się z tego, że rynek mówi „sprawdzam” i jeśli inwestorzy dokonali wielu niewłaściwych inwestycji, to okazuje się, że „bańka” pęka (tak było podczas kryzysu dotcomów).

      …i ten kryzys nastąpi, tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. (mogę się założyć 😛 )

      • Ok, z tą kopalnią może przesadziłem – ale wiesz co mam na myśli 🙂