Mentalność – czy polska mentalność przeszkadza w biznesie?

Czy polska mentalność przeszkadza w biznesie? O grupach na facebooku, Amerykanach, pozycjonowaniu i polskiej mentalności słów kilka.

Większość mojej internetowej aktywności spędzam po anglojęzycznej stronie internetu. Ostatnio coraz częściej angażuje się w rozmowy na przeróżnych grupach na facebooku, staram się szukać informacji na najważniejszych na świecie serwisach i blogach i przy okazji obserwuje zachowania różnych ludzi. Początkowo myślałem głównie o podszkoleniu się z języka angielskiego, bo jak wiadomo kiedy nie używa się danego języka, to umiejętności związane z obcą mową się zmniejszają. Pozwoliło mi to jednak dostrzec pewne różnice w zachowaniach Polaków i (głównie, choć nie tylko) Amerykanów.

Kilka ostatnich tygodni poważniej zagłębiam się w tematy związane z pozycjonowaniem stron. Moja wiedza na ten temat była na dość dobrym poziomie, jednak chciałem przede wszystkim zorientować się w najnowszych trendach.

Rozmawiając z różnymi blogerami i blogerkami na facebookowych grupach (amerykańskich) poświęconych prowadzeniu blogów i innych stron internetowych zauważyłem, że wiele osób ma problem z pozycjonowaniem – nawet z podstawowymi sprawami. Postanowiłem, że będę pomagał osobom, które pisały o swoich problemach związanych z pozyskaniem ruchu z Google’a itd. Byłem w szoku z jak dużą wdzięcznością się spotkałem, nawet po udzieleniu prostych porad, które wydawały mi się oczywiste. Kilka osób proponowało mi gościnne wpisy, zamieszczenie linku do mojej strony, a nawet pieniądze!

Rozochocony tym doświadczeniem, dalej udzielałem się na kilku amerykańskich grupach. Postanowiłem jednak sprawdzić, czy w Polsce jest równie duże zapotrzebowanie na informacje związane z pozycjonowaniem stron. Poszukałem na początek grup na facebooku, które są powiązane z tematyką SEO. Po znalezieniu tych najliczniejszych, zacząłem obserwować jakiego typu treści są udostępniane, co wzbudza największą ciekawość i zbiera najwięcej komentarzy i polubień. Ponadto, znalazłem sporo grup związanych z blogowaniem i prowadzeniem stron internetowych oraz e-sklepów.

Jakie dostrzegłem różnice?

Przede wszystkim zagraniczne grupy wydają mi się bardziej otwarte i przyjazne. Zaczynając od prostego „thank you”, przez duża otwartość na współpracę, kończąc na pomaganiu „bez nadęcia”. Wiem, że wiele osób może czuć się teraz urażonych i być może po prostu trafiałem na złe miejsca w polskim internecie, ale na „naszym podwórku” często znajdowałem zupełnie odwrotne zachowania.

Wracając do pozycjonowania – trend zmian w Google’u wskazuje na to, że nienaturalne pozyskiwanie linków będzie coraz lepiej wykrywane przez algorytm i efekty pochodzące z działań takich jak różnego rodzaju napieprzanie linkami gdzie się da, budowanie jakichś zapleczy, które nie stały nawet koło czegoś takiego jak „jakość” będą coraz słabsze. Mimo wszystko obserwując rozmowy polskich specjalistów od SEO, którzy udzielają się na tych grupach widać prostą zasadę – zbuduj zaplecze albo kup jakąś piramidę linków i daaawaaaaaaaaj! Jak widać to po prostu nadal działa, bo gdyby nie działało to nie mieliby już klientów.

Rozmawiając natomiast na anglojęzycznych grupach o SEO spotykałem się ciągle z jednym typem odpowiedzi – twórz jakościowo dobre treści, buduj kontakty i  wykorzystuj je do publikacji treści na innych blogach i stronach. Podręcznikowa odpowiedź! I teraz pytanie – czy oni serio mówią co myślą, czy uważają, że jestem agentem Google’a i chcę nałożyć na ich strony filtr jak się wygadają? Jak to jest, że w USA można robić podręcznikowy link building, a u nas trzeba robić zaplecza, używać jakichś technik black hat seo albo przynajmniej grey hat seo?

Postanowiłem, że poszukam jakichś blogów, których odbiorcy byliby zainteresowani jednym z moich wpisów. Po zebraniu grupy tego typu adresów napisałem kilkanaście wiadomości do twórców tych stron z informacją, że mam wartościowy dla czytelników ich blogów artykuł i czy byliby zainteresowani podlinkowaniem do niego. Każdego maila pisałem osobno, odwoływałem się do konkretnych wpisów na stronie i argumentowałem dlaczego mój link uzupełniłby ich wpisy i zwiększył ich wartość w oczach odbiorców.

Póki co, po kilku dniach nie mam żadnej odpowiedzi na maile.

Średnio po 5-10 minutowych rozmowach na amerykańskich grupach o blogowaniu dostawałem oferty zamieszczenia linku, bądź napisania gościnnego wpisu i to nie z mojej inicjatywy.

Być może trafiałem po prostu na złe miejsca, może niezbyt często Ci ludzie sprawdzają swoje maile albo wpisy, które do nich podsyłałem są gówno warte. Ciężko mi to teraz stwierdzić, jednak wybierałem te wpisy, które cieszą się największą popularnością i zostały dobrze przyjęte m.in. na różnych grupach na facebooku.

W czym więc tkwi problem? Wg mnie warto zwrócić uwagę na pewne aspekty związane z mentalnością.

Domyślam się, że twórcy blogów do których wysłałem maila pomyśleli sobie „Acha! Jakiś pajac chce żebym za darmo podlinkował jego stronę! Gówno dostaniesz, a nie link frajerze!”.

I teraz wchodzi taka muzyka jak z filmu akcji w kluczowym momencie i następuje przyciśnięcie przycisku „Usuń” w oknie poczty. 

Z ciekawości przed chwilą poszukałem w Google’u informacji pod hasłem „polska mentalność”. Jednym z pierwszych wyników jest artykuł Mateusza Grzesiaka na portalu natemat.pl, a w nim m.in. można odnaleźć taki fragment:

Z raportu Stan społeczeństwa obywatelskiego pod kierownictwem Janusza Czapińskiego wynika, że jedynie 12% Polaków zgadza się z tym, że „większości ludzi można ufać” (w Danii, dla porównania – aż 66%). Jedynie wg 16% rodaków ludzie najczęściej są sobie pomocni. Nadal, mimo zmiany ustroju, pokutuje więc społeczny brak zaufania do siebie nawzajem i do państwa. Sprzedawca jest dla Kowalskiego naciągaczem, bogacz złodziejem, polityk kłamie, psycholog miesza w głowach, a telewizja kłamie. Tylko 46% Polaków widzi w działaniach kolegów z pracy czyste intencje. Powszechne przekonanie o tym, że „ktoś inny chce mnie oszukać”, prowadzi do chorej podejrzliwości i hamuje postęp, który nie jest możliwy przy obecnym poziomie awersji do współpracy i wzajemnej nieufności we wszystkich środowiskach. (…)

Brak zaufania degeneruje nasz kapitał społeczny, uniemożliwia budowę prawidłowych relacji, niszczy potrzebę współpracy, niweczy próby osiągania celów związanych z rozwojem gospodarczym.

5 cech mentalności polskiej, które ograniczają nasz potencjał

Czyli nie tylko ja mam podobne spostrzeżenia.

Oczywiście czekam na komentarze w stylu: „Po prostu Twoje wpisy są gówno warte, hehehe” albo „To spie*dalaj na te swoje amerykańskie grupy i strony”. Do dzieła rodacy!

Tagged with: