Kryzys Tigera, czyli jak nie robić social mediów

Kryzysy w social media wybuchają jak widać nie tylko w weekendy.

Tiger – znana marka napoju energetycznego pokazała jak łatwo można popełnić błąd, który będzie kosztował co najmniej 500 000 zł.

Wystarczy jeden „niefortunny” wpis…

 

Geneza kryzysu

 

Kontrowersyjna grafika Tigera

Powyższa grafika została opublikowana na profilu marki na Instagramie. Jest to kontynuacja serii #ROZPIERDLOL, czyli mniej lub bardziej śmiesznych grafik o kontrowersyjnym zacięciu.

Grupą docelową marki są młodzi ludzie, do których tego typu przekaz może trafiać, więc z punktu widzenia strategii można to zaakceptować.

Niestety, ktoś zapomniał o jednak bardzo ważnej rzeczy – istnieją pewne tematy (szczególnie w Polsce), z których nie można żartować.

Jesteśmy szczególnie czuli na punkcie naszej historii, bohaterów i ważnych wydarzeń. Jak widać, ktoś odpowiedzialny za marketing Tigera (za obsługę marketingową marki odpowiedzialna jest agencja J. Walter Thompson Group Poland) o tym zapomniał…

 

Błąd, który kosztował co najmniej 500 000 zł

 

Fala oburzenia szybko obiegła internet. Agencja J. Walter Thompson Group Poland zareagowała przeprosinami i poinformowała, że osoby odpowiedzialne za publikacje kontrowersyjnej grafiki zostały zwolnione.

Zatrzymajmy się tutaj na chwilę.

Podejrzewam, że kreacje przygotowane dla marki Tiger przechodziły przez określony proces decyzyjny – być może nawet kilkustopniowy. Ciekawe które osoby poniosły odpowiedzialność? Wszyscy? Czy może tylko Ci na dole drabinki?

Wróćmy do głównego wątku.

Poniżej możecie przeczytać pełną treść oświadczenia agencji:

– Jestem zszokowany reklamą Tigera. Brak mi słów. Jako współwłaścicielowi firmy produkującej Tigera jest mi po prostu wstyd – skomentował na Twitterze Krzysztof Pawiński, prezes Maspex Wadowice. – Mam osobiście ogromny szacunek do Powstańców. Twarde konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za tę sytuację  zostaną wyciągnięte. Zadośćuczynimy za popełniony błąd.  Wesprzemy program edukacyjny dotyczący Powstania Warszawskiego – dodał.

Źródło: http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tiger-na-instagramie-zakpil-z-powstania-warszawskiego-szef-maspexu-jest-mi-wstyd-jwt-zwalnia-odpowiedzialne-osoby#

 

Jak Pan Prezes powiedział, tak zrobił:

Maspex przelał 500 000 zł na pomoc żyjącym powstańcom w ramach zbiórki „Pomoc dla Powstańców” organizowanej przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej. 

Mogłoby się wydawać, że cała akcja zaczęła się od drobnego błędu.

Na pewno był to błąd kosztowny!

Trafiłem na kilka komentarzy osób, które mówiły, że mimo zadośćuczynienia nie kupią już nigdy Tigera. Myślę, że z czasem wiele osób o tym zapomni i nie dojdzie do masowego i trwałego bojkotu. Jak będzie w rzeczywistości – czas pokaże.

EDIT (10.08.17): Maspex – właściciel marki Tiger – rozwiązał umowę z agencją J. Walter Thompson Group Poland.

 

Podsumowanie

Kryzys Tigera pokazał jedno – media społecznościowe mają ogromną moc. Mogą coś stworzyć lub zniszczyć i nie wolno ich lekceważyć prowadząc biznes. „W internecie nic nie ginie” – dlatego przemyśl dokładnie swoją strategie obecności w social mediach i postaw wyraźne granice, których nie wolno przekraczać.

Jeśli natomiast zlecasz swoją komunikacje zewnętrznej agencji, to zadbaj o to, by jasno przedstawić ramy, w których marketerzy mogą się poruszać. Nie będziesz w stanie sprawdzać wszystkiego, ale dobrze przygotowana strategia komunikacji powinna skutecznie usunąć zagrożenie powstania kryzysu na taką skalę.

 

Co myślisz o kryzysie Tigera? Czy podjęte przez Maspex działania są wg Ciebie wystarczające? Podziel się swoją opinią w komentarzu!


POBIERZ PREZENT – ZESTAW MATERIAŁÓW INFORMACYJNYCH O MARKETINGU ZA DARMO!

Tagged with:
  • Ja sie cały czas zastanawiam czy to wszystko nie było ustawione… I wydaje mi się, że bardziej oberwało się agencji, niż Tigerowi. Tak czy siak za parę tygodni będzie nowa „gównoburza”.

    • Nie wygląda to na ustawkę. Za duże koszty – zarówno te wprost finansowe jak i wizerunkowe. O agencji na dłuższą metę nikt nie będzie pamiętał poza samą branżą. O Tigerze też pewnie ludzie zapomną za jakiś czas, ale póki co słono musieli zapłacić za swoją „komunikację”